9.2 C
Bydgoszcz
czwartek, 16 kwietnia, 2026
spot_imgspot_imgspot_imgspot_img

Jacek Deptuła ZEZEM: Rejestr ciąż i głupot

   Z okazji Dnia Kobiet fanatyczna katolicka talibanka Kaja Godek sprezentowała paniom sejmową dyskusję o zamykaniu w więzieniu Polaków, którzy są przeciwnikami irańsko-pisowskiego talibanu. Poziom katolickiej ortodoksji, niebywały w drugiej dekadzie XXI wieku, sięga upragnionego przez Godek jej wniebowzięcia. Zgodnie z żądaniami talibanki nawet za mówienie o możliwości przerwania ciąży, nawoływanie do aborcji, a nawet za informowanie o możliwości zabiegu grozić będą… dwa lata więzienia!

Działalność Godek to nic innego jak kwintesencja intelektualnej myśli polskiego episkopatu. Naszym biskupom udało się to, przed czym ponad 200 lat temu przestrzegał Tadeusz Kościuszko. Pisał m.in. ”Księża zawsze wykorzystają ciemnotę i przesądy ludu, posłużą się religią jako maską, by przykryć swą hipokryzję i niegodziwość swych przedsięwzięć (…)” Niewątpliwą łaską Boską jest dzisiejszy rejestr ciężarnych Polek, który może nie trafi do episkopatu, ale do prokuratury Ziobry na pewno. Tak jak worki dokumentacji medycznej kilkuset pacjentek pani ginekolog ze Szczecina.

Jako stary męski szowinistyczny łobuz przeżywam rozterki ilekroć zbliża się 8 Marca. Z jednej strony szamocę się między niekłamanym szacunkiem wobec mądrości kobiet, z drugiej nieodmiennie moje zdumienie budzą bojowe feministki. Od dłuższego czasu np. wciska się do języka polskiego tzw. feminatywy, czyli pakowanie gdzie się da żeńskich form gramatycznych. Kiedy za starych dobrych czasów mówiliśmy „Polacy”, było wiadomo o kogo chodzi i nikt nie miał nawet cienia wątpliwości. Ale – jak się okazuje – prócz „Polaków” muszą być jeszcze Polki, żeby nie było wątpliwości, że wśród Polaków są też kobiety, co zdaje się polega na prawdzie.

Agata Passent w tygodniku „Polityka” zapytała ostatnio „po co kobieta urodzona w 1973 roku wciąż menstruuje? Ja jestem właśnie tą kobietą”. Bardzo się ucieszyłem, że pani Agacie co miesiąc złuszcza się endometrium pod wpływem stężenia estrogenów i progesteronu, wynikających z wzajemnych sprzężeń zwrotnych między gonadami, płatem przysadki mózgowej i podwzgórza. Ale dlaczego informuje o tym męskich szowinistycznych polskich łobuzów, jak nie przymierzając ja? Nie pojmuję nic z tych menstrualnych sprzężeń i chyba nie muszę, bo grozi mi najwyżej andropauza.

Inne słowotwórstwo feministyczne ostatnich lat jest równie zagadkowe. Pojawiło się słowo „gościni” (nie wiem, czy chodzi o kobietę która gości, czy tę, która jest goszczona) oraz cukierniczka, rycerka, chirurżka czy marynarka. O ile bez zgrzytu brzmi „fanatyczka Godek”, o tyle „powstanka” czy „wrogini” są dla mnie niedorzecznością. Wyobraźmy sobie zaimek „ktoś” (ten, a nie ta), który przepoczwarzy się żeńską formę „ktosia”.

Jeśli panie czytające ten felieton obruszą się na szowinistyczne argumenty męskiego łobuza, to przepraszam. Nie o to mi chodziło, by postponować feministki. Przyznam bowiem, że dla mnie wzorem Matki Polki płodzącej obywateli ku szczęśliwości katolicko-pisowskiej rodziny jest życie osobiste Marty Kaczyńskiej. Nie tak dawno zwierzyła się mediom, że „najbezpieczniej (dla kobiet) jest po prostu mieć jednego, stałego partnera, o małżonku nie wspominając”. Najpewniej trzej mężowie Marty o tym nie słyszeli, jak i trójka dzieci z każdym z nich po kolei. Katolickie małżeństwo, pełna rodzina i bogobojne macierzyństwo to najprostsza droga do raju według filozofów z PiS. Córka Lecha Kaczyńskiego jest żywym dowodem na to, że katoliczki o pisowskich poglądach mogą być nowoczesnymi feministkami z kruchty. Marta wypełnia też obowiązujący w sferach rządowych mit macierzyństwa i Matki Boskiej, która przecież jest Polką, choć nie wiadomo ile miała dzieci. Niestety, sukces reprodukcyjny kaczystów oddala się z roku na rok mimo ciężkiej harówki mężów Kaczyńskiej. A szczególnie w Dniu Kobiet warto też przypomnieć paniom, by do 25 roku nie dawały w szyję, bo wystarczą zaledwie dwa lata i się uzależnią. Trochę dla nich to krzywdzące, bo mężczyzna może chlać przez 20 lat i nic. Natomiast jeśli chodzi o ciąże patologiczne to naczelnik Polski Kaczyński ma prostą receptę, jak sobie z nimi poradzić: „Nawet przypadki ciąż bardzo trudnych, kiedy dziecko jest skazane na śmierć, mocno zdeformowane, ale kończą się jednak porodem, trzeba by to dziecko mogło być ochrzczone, pochowane i miało imię”. Przepraszam, że z okazji Waszego święta przypominam te okrutne słowa starego, samotnego kawalera, ale są one dowodem na to, co naprawdę czeka Polki jeśli Kaczyński wygra wybory po raz trzeci.

Wówczas możemy się spodziewać całkowitej aneksji Polski przez biskupów z pomocnikami w rodzaju Przemysława Czarnka. Ów mąż sprawiedliwy oburza się na kobiety rodzące po trzydziestce, bo w konsekwencji odechce im się rodzenia kolejnych katolików: „To są konsekwencje mówienia kobietom, że nie muszą robić tego, do czego zostały przez pana Boga powołane.”

Kapitalnym przykładem na to, jak zapobiec depopulacji Polski jest teoria niejakiego Jacka Pulikowskiego, uznanego przez Kościół autorytetu z dziedziny życia rodzinnego. Ów Pulikowski pisze: „Żona nigdy nie powinna odmówić mężowi współżycia, gdy on proponuje. Jeszcze precyzyjniej: mąż nigdy nie powinien czuć się odrzucony i odtrącony. To nie jest łatwe. Mamy swoje urazy, mamy swoje lęki, przewrażliwienia na tym punkcie i bardzo łatwo go zranić. Wobec tego odpowiedź: „nie” – dlaczego? – „bo nie” jest absolutnie nieuprawniona. Odpowiedź: „nie, bo nie mam ochoty” też jest absolutnie nieuprawniona. To nie od ochoty ma zależeć.”

Kiedy czytam te idiotyzmy, to żałuję i jest mi wstyd, że jestem mężczyzną jak Pulikowski i biskupi. Ale z drugiej strony w Polsce Kaczyńskiego zdecydowanie nie warto być kobietą.

JACEK DEPTUŁA

Podobne artykuły

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Pozostańmy w kontakcie

256FaniLubię
579SubskrybującySubskrybuj
- Advertisement -spot_img

Ostatnio dodane