15.7 C
Bydgoszcz
sobota, 13 kwietnia, 2024
spot_imgspot_imgspot_imgspot_img

MACIEJ SAS podpowiada: A może turecki lub niemiecki pomysł na migrację?

Pomagajmy pragmatycznie

Ponad pół miliona uchodźców z Ukrainy już przybyło do Polski. Zaledwie w tydzień. Przewidywania są takie, że może do nas dotrzeć nawet pięć milionów. Polska stoi przed dylematem jak sobie z uchodźcami poradzić i nie dopuścić do sytuacji sprzed niespełna siedmiu lat, kiedy to syryjscy migranci stali się poważnym problemem dla Europy.

Chwilowy wybuch wielkiej solidarności niedługo się skończy. Nastąpi normalne zmęczenie materiału. Dojdą problemy życia codziennego i zwyczajny kres możliwości niesienia pomocy przez wielu z nas. Co wtedy? Jak się zachowamy?

Jakby to nie zabrzmiało, ukraińscy uchodźcy są dla Polski wielką szansą. Wykorzystajmy doświadczenia tureckie z 2016 roku. Wtedy w Turcji przebywało ok. trzech milionów Syryjczyków. Ankara zawarła z Unią Europejską porozumienie, na bazie którego Bruksela zapłaciła Turcji trzy miliardy euro za… zarządzanie migracją. Docelowo ta kwota wzrosła do sześciu miliardów euro.

Umowa z UE miała na celu kompleksowe zaspokajanie potrzeb uchodźców przyjmowanych w Turcji. Koncentrowano się na pomocy humanitarnej, edukacji, zarządzaniu migracją, zdrowiu, infrastrukturze komunalnej oraz wsparciu społeczno-gospodarczym.

Mamy w Polsce setki nieczynnych ośrodków wypoczynkowych, które można przystosować do potrzeb uchodźców lub w błyskawicznym tempie zbudować osiedla kontenerowe, które w sytuacjach kryzysowych sprawdziły się w wielu krajach świata. To sposób na dyslokację napływającej masowo ludności. Stwórzmy przykładowo po jednym centrum w powiecie? Po pierwsze powstaną nowe miejsca pracy, po drugie zapewnimy uchodźcom obsługę.

Turecka inicjatywa pokazuje, że nie trzeba brać całego finansowego ciężaru na swoje barki. Należy jednak mieć pomysł i przekonać do niego Brukselę.

Jest jeszcze ścieżka niemiecka, bardzo pragmatyczna. Tamtejsi urzędnicy socjalni wyłuskiwali spośród uchodźców osoby z najbardziej pożądanymi na niemieckim rynku pracy kompetencjami i proponowali im nie tylko zatrudnienie ale i szereg bonusów za pozostanie w ich kraju. Może wyślijmy na granicę tysiące bezproduktywnych pracowników urzędów pracy? Ponoć brakuje nam lekarzy, pielęgniarek, nauczycieli i wielu innych specjalistów.

Nie chodzi o to by zarabiać na cudzej niedoli. Chodzi o to by pomagać z korzyścią dla obu stron. Trzeba się jednak spieszyć z pomysłami. Bo jak nie my to z pewnością inni wpadną na podobne. Mamy teraz swoją szansę.

Maciej Sas

Podobne artykuły

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Pozostańmy w kontakcie

251FaniLubię
462SubskrybującySubskrybuj
- Advertisement -spot_img

Ostatnio dodane