W przededniu święta Halloween media, szczególnie katolickie, ostrzegają przed siarką, smołą i ogniem piekielnym dziatki, które wprost z Halloween mogą trafić do piekła. 31 października wieczorem, polskie dzieci zatruwane są anglosaskim barbarzyńskim Halloween i będą straszyć Polaków. Na ulice wylegną demoniczne zjawy, kościotrupy, wilkołaki, zombi trzymające w rękach wyszczerzone, zionące płomieniami dynie. Tradycyjna irlandzka „dynia” (a dokładniej rzepa), miała za zadanie odstraszać złe duchy i błąkające się po świecie dusze.
Tu i ówdzie słyszy się informację, że nastolatki będą najmocniej straszyć przebierając się za Macierewicza, Brauna, Bąkiewicza i Kaczyńskiego.
Dlatego jak co roku Radio Maryja, ostrzega wiernych, by nie obchodzili – Boże broń – rzekomych igraszek Halloween. Nie jest to bowiem ani święto świeckie, ani nieszkodliwa zabawa, a wręcz „ożywienie pogańskiego kultu z ofiarami ze zwierząt, a nawet ludzi (sic!)”.
Z drugiej strony żyję już parę dziesiątków lat, a nie słyszałem podczas polskiego Hallween o jakichś ofiarach ze zwierząt albo nawet z ludzi. W to miejsce duchowni zachęcają do udziału w organizowanych w parafiach Balach Wszystkich Świętych. Przed uroczystością Wszystkich Świętych parafie organizują bale, korowody i spotkania modlitewne, stanowiące alternatywę dla Halloween. Dzieci i młodzież przebierają się za świętych, uczestniczą w tańcach, grach oraz konkursach wiedzy i na najpiękniejszy strój.
Na falach Radia Maryja przedstawiono apel, w którym Międzynarodowe Stowarzyszenie Egzorcystów, uznało Halloween za diabelski pomiot cuchnący czeluścią piekielną. Dlatego – w tym gronie możemy to sobie powiedzieć – żałuję z całego serca, że złożona parę lat temu do Sejmu pewna obywatelska propozycja ustawy trafiła do zamrażarki i tam tkwi do dziś. A byłaby przez lata wspominana jako dowód wyjątkowego polskiego oszołomstwa. Projekt ustawy osobiście wygrzebałem z czeluści sejmowej zamrażarki – to druk nr BKSP-145-IX-133. Autor dokumentu przekonywał, że obchody Halloween „wywracają w głowie młodego pokolenia sens uroczystości Wszystkich Świętych oraz Dnia Zadusznego” stąd surowe kary aby ukrócić demoniczną samowolę dzieci i rodziców zainfekowanych tzw. świętem Halloween.
Autor domagał się prawnych ograniczeń lub zakazu świętowania Halloween w Polsce. Proponował m.in. karę grzywny (minimum 500 zł) lub aresztu dla osób, które 31 października przebierają się za straszne postacie, chodzą po domach i zbierają cukierki („cukierek albo psikus”)
Oto obszerne fragmenty petycji proponującej absurdalnie surowe kary: Słuchajcie, słuchajcie! Cukierek albo psikus? Psikus.
Cytuję… Ustawa o wspieraniu tradycji narodowych Rzeczypospolitej Polskiej.
Art. 1. Kto w dniu 31 października danego roku kalendarzowego przebiera się za straszną postać, w szczególności za kościotrupa, czarownicę, wampira, diabła lub inną kojarzącą się z piekłem istotę, podlega karze ograniczenia wolności lub aresztu.
Art. 2. Kto w dniu 31 października danego roku kalendarzowego sprawując faktyczną opiekę nad dzieckiem zezwala osobie małoletniej na działanie określone w artykule pierwszym, podlega karze aresztu.
Art. 3. Kto w dniu 31 października chodzi i puka po mieszkaniach, prosząc o cukierki lub ostrzegając przed popełnieniem złośliwego żartu – podlega karze grzywny w wysokości co najmniej 500 złotych lub karze ograniczenia wolności.
Art. 4. Kto w dniu 31 października danego roku kalendarzowego sprawując faktyczną opiekę nad osobą niepełnoletnią zezwala dziecku na popełnienie czynu z artykułu 3 podlega karze aresztu (…)
Art. 6. W przypadkach wykroczeń opisanych w artykułach 2. i 4. tej ustawy Sąd orzeka zakaz prowadzenia pojazdów i podanie orzeczenia o ukaraniu do publicznej wiadomości w szczególny sposób.
Koniec cytatu. Ale kto wg projektu ustawy ma egzekwować inkryminowane czyny?
Otóż chodzi o policję, prokuratury, sądy oraz… specjalnie utworzone siedmioosobowe komórki społeczne złożone z obywateli z wyższym wykształceniem i średnim licealnym lub obywateli, którzy ukończyli 21 rok życia. Wisienką na torcie jest artykuł: „Kto podstępem lub groźbą utrudnia lub przeszkadza w działaniach społecznej Komisji podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech.”
Projekt tej ustawy jest tak idiotyczny, że opadają ręce. A najbardziej w wachlarzu kar zdumiewa… zakaz prowadzenia pojazdów przez dorosłych. Innymi słowy – pomalujesz dziecko na dyrektora Radyja – stracisz prawo jazdy na pół roku, a w szczególnych przebierankach – nawet na rok. Równie groźne są przepisy zmieniające frazę Cukierek albo psikus” na „Psikus albo taca” co naruszałoby odwieczny monopol księży dobrodziejów. A swoją drogą patent na zjawiska duchowe – ma tylko kościół. Więc takie to groźby zalęgły się w głowach dzielnych strażników katolickich wartości. Ale zdumiewa mnie jedno: przecież Halloween nie jest obowiązkowy, kto chce się bawić, ten się bawi. Kto woli Bal Wszystkich świętych, ten idzie do sali parafialnej. Czy ateiści usiłują wkraczać na bale Wszystkich Świętych i przekonywać ich, że taka zabawa grozi psychicznymi konsekwencjami lub nawet nieistniejącym piekłem?
Ale wszystko to, co napisałem może być za dwa tygodnie bez znaczenia. Oto 30 listopada 1960 roku poważne czasopismo Science opublikowało artykuł „Doomsday: Friday, 13 November, A.D. 2026” autorstwa austriackiego fizyka Heinza von Foerstera i dwojga jego studentów: Patricii Mory oraz Lawrence’a Amiota. W tekście wykazali – 66 lat temu – że 13 listopada 2026 roku populacja ludzkości zbliżyłaby się do nieskończoności, gdyby utrzymał się trend wzrostu z ostatnich dwóch tysięcy lat.
Z matematycznych wyliczeń badacze odkryli dokładny dzień końca świata – to 13 listopada 2026 roku.
Mówiąc wprost – Armagedon ma nastąpić 13 listopada 2026 roku, w dodatku w piątek trzynastego.
Chociaż wielu naukowców ostatnio rozważało scenariusz „końca świata”, w którym zostaniemy zniszczeni przez sztuczną inteligencję (AI), katastroficzna wizja demograficznej bomby von Foerstera jest zupełnie inna. Regularnie go cytowano, zazwyczaj bezkrytycznie, także w podręcznikach szkolnych. W tej wizji nie pojawiały się bomby atomowe ani niszczące świat wybuchy wulkanów. Von Foerster zakładał, że nawet przy dostępie do żywności ludzkość może wejść w fazę głębokiego kryzysu przez niekontrolowany przyrost naturalny. Ostrzegał, że bez kontroli urodzeń populacja osiągnie taką wielkość, iż zabraknie przestrzeni, a globalny porządek po prostu się załamie.
I jeśli piątek trzynastego 2026 okaże się bujdą na resorach, to warto pamiętać, że największym wrogiem ludzkości jest sama ludzkość. I nie zmienią tego piekielne halloweenowe zabawy czy Bale Wszystkich Świętych.
JACEK DEPTUŁA


