8.2 C
Bydgoszcz
czwartek, 2 kwietnia, 2026
spot_imgspot_imgspot_imgspot_img

…KATARZYNY KABACIŃSKIEJ: Na prezydenta NIE, rządowy plan BE

    Filmy kategorii B rzadko cieszą się prestiżem Oskarowych nominacji. Sprzęt AGD klasy A jest lepszy od tego spod znaku B. Gdy obrana droga, z jakiegoś powodu nie prowadzi do wytyczonego celu, wdrażamy plan B. Z zasady jest on trudniejszy, czasem gorszy od pierwotnie założonego. A Polakom właśnie przyszło żyć w państwie zarządzanym według planu B.

Przesadzam? Nie sądzę. Co więcej, obawiam się, że taki stan potrwa do czasu trwania kohabitacji, jak nazywa się współistnienie w ramach władzy wykonawczej dwóch przeciwnych obozów politycznych. Czyli, gdy mamy prezydenta, wprawdzie startującego jako „kandydat obywatelski”, ale de facto reprezentującego Prawo i Sprawiedliwość oraz rząd Donalda Tuska, który jest koalicją ugrupowań demokratycznych.

Z chwilą, gdy walkę o prezydenturę wygrał Karol Nawrocki, namaszczony przez prezesa Kaczyńskiego, można było więc przewidzieć, że czekają nas trudne lata. A jednak niewielu dawało wiarę słowom prof. Antoniego Dudka przestrzegającego publicznie przed radykalizmem i bezwzględnością K. Nawrockiego, który szefował IPNowi, gdzie pracował też profesor. Niestety, bardzo szybko profesorskie „słowo ciałem się stało”, ale nawet A. Dudka, jak się zdaje, zaskoczyła nieposkromiona ambicja nowo wybranego prezydenta. Zapragnął on bowiem, ni mniej, ni więcej, jeśli nie zostać królem, to na pewno jedynowładcą Polski.

Powie ktoś – mrzonki, nie warto się przejmować. Przeciwnie! Karol Nawrocki, ignorując zapisy konstytucyjne, na straży których powinien stać, postanowił zmienić ustrój Rzeczpospolitej z parlamentarno-gabinetowego na prezydencki. I jako człowiek bitny, z nieskrywanym kibolskim nerwem, nie czyni tego finezyjnie, z dala od oczu politycznych wyjadaczy, tylko w świetle kamer sprzedaje swoją jedynie słuszną rację podlaną nieznośnym patosem ze zszarganego od nadużyć sztandaru „Bóg, Honor, Ojczyzna”.

W tym co mówi pan prezydent i co robi, chyba najmniej jest – ku zadowoleniu ludzi wierzących – boga, za to nie ustaje on w deklaracjach zatroskania o ojczyznę. Głównie o jej suwerenność, na którą zasadza się wraża Unia Europejska, działając w takt wybijany niemieckim butem! Niezwykle ciekawym poznawczo jest fakt, że taki ogląd sytuacji dany jest tylko ludziom wybranym, którzy zachłannie czerpią z krynicy prawd objawionych w przekazach dnia autorstwa prezesa PiS. Że pan Nawrocki do nich należy dziwić się nie sposób i choć jego aspiracje wykraczają daleko poza mikrokosmos ulicy Nowogrodzkiej, to właśnie przekaz stamtąd płynący postawił prezydenta w kłopotliwej sytuacji.

Mowa, oczywiście o SAFE, programie dozbrajania krajów UE, którego koncept wypracowała Polska w czasie swej prezydencji. Idea ważna, ale jeszcze ważniejsze było przekonanie innych, że w obliczu konfliktów zbrojnych, z których jeden od 4 lat trwa za naszą wschodnią granicą Unia musi podnieść swój potencjał obronny. I to bez oglądania się na sojusznika zza wielkiej wody, wpisując się tym samym w oczekiwania prezydenta Trumpa, który raz po raz grzmi o konieczności militarnego „usamodzielnienia się” Europy. Chęć skorzystania z pożyczek nisko oprocentowanych i mających długoletni (45 lat) okres spłaty zgłosiło dotąd kilkanaście krajów członkowskich UE.

Jako kraj przyfrontowy, największym beneficjentem programu SAFE ma być Polska, którą zasili 43,7 mld EURO. O tym, gdzie te ogromne pieniądze popłyną, na co zostaną wydane powiedziano już chyba wszystko. Za sporządzeniem listy zapotrzebowania armii stoją jej dowódcy, zatem ludzie najlepiej zorientowani i kompetentni. Blisko 90% kwoty z SAFE ma zasilić polski przemysł zbrojeniowy, co – podkreślają ekonomiści – stwarza szansę, by ten unijny instrument finansowy stał się kołem zamachowym dla rozwoju całej gospodarki. Również tej z naszego miasta, czy szerzej – z województwa kujawsko-pomorskiego, biorąc pod uwagę setki kontrahentów choćby tylko Nitrochemu, czy Belmy, a także konieczne inwestycje w infrastrukturę.

Na zdrowy rozum nie sposób się na SAFE wypiąć, tymczasem zwierzchnik sił zbrojnych właśnie to zrobił wetując ustawę! Ruch fatalny, by nie rzec – zabójczy dla wizerunku prezydenta, ale taki był przekaz z ulicy Nowogrodzkiej. Żadne więc patriotyczne uniesienia, tylko polityka, a zaraz potem, dla zachowania twarzy, chłodna kalkulacja, która da alibi wetu prezydenta. Tym bardziej, że sondaże pokazują brak aprobaty dla decyzji K. Nawrockiego u ponad połowy ankietowanych. Myśleli, myśleli i wymyślili… Jeśli przekonanie, że SAFE odbiera Polsce suwerenność, bo uzależnia od unijnych kaprysów i prowadzi „pod niemiecki but” wydało się aberracją, to co powiedzieć o żonglerce złotem zafundowanej Polakom przez duet – prezydent RP i prezes NBP?

Gdyby nie znać prof. Adama Glapińskiego, z jego upodobaniem do snucia „opowieści dziwnej treści”, co przyniosło mu łatkę stand upera, to może by się człowiek zafrasował rolą, jaką w duecie odgrywa prezes NBP. Ale, jak zwykle, mało w tym powagi, bo poważnie to profesor traktuje siebie i swoje dokonania w gromadzeniu złota. Zatem w ramach prezydenckiej alternatywy dla unijnego SAFE, pan Glapiński chce/nie chce (niepotrzebne skreślić) sprzedać część złotych zasobów, żeby wojsko dozbrajać za swoje, a nie za pożyczone i okupione, przypominam, utratą suwerenności. Osobiście nie znoszę tłumu, lecz tym razem odnajduję się w nim, bo tak jak setki osób, w tym ekonomistów, mało co rozumiem z planów duetu prezydencko-prezesowskiego. No, chyba tyle tylko, że jeśli profesorowi uda się wygenerować (sic!) jakieś pieniądze, to najwcześniej za rok. A zysku NBP nie notuje od kilku lat.

Na razie zatem ta alternatywa dla unijnego SAFE jest palcem po wodzie pisana, więc rząd mocą uchwały wdraża plan B „Polska Zbrojna”. A że zasadza się on na Funduszu Wspierania Sił Zbrojnych, nie będzie przewidzianych przez unijny mechanizm pieniędzy dla policji i straży granicznej. Plan B nie obejmuje też cyberbezpieczeństwa oraz inwestycji w infrastrukturę, głównie w kolej. Rozgoryczenie w tych środowiskach jest ogromne, bo ludziom doprawdy trudno zrozumieć, że prezydent lekką ręką przekreśla taką szansę rozwoju dla Polski, proponując w zamian jakieś Safe – widmo!

Jednocześnie wielu po cichu żywi nadzieję, że może nie wszystko jeszcze stracone. Wszak rząd Tuska ma doświadczenie w działaniu bez podpisu prezydenta: ambasady w wielu krajach są, niejako zastępczo/w trybie awaryjnym (niepotrzebne skreślić) prowadzone przez Chargees d`affaires, skład KRS właśnie jest kompletowany, a sejm wybrał 6 członków Trybunału Konstytucyjnego, od których K. Nawrocki powinien przyjąć ślubowanie. Gdyby nie, jest – a jakże! – plan B i sędziowie będą ślubowali przed parlamentem, albo przed marszałkiem – drugą osobą w państwie. Państwie, które coraz częściej zmuszone jest do funkcjonowania w trybie awaryjnym. Tyle, że ten tryb, z zasady, ma działać jak pigułka przeciwbólowa – doraźnie, czyli na krótką metę.

KATARZYNA  KABACIŃSKA

Podobne artykuły

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Pozostańmy w kontakcie

256FaniLubię
577SubskrybującySubskrybuj
- Advertisement -spot_img

Ostatnio dodane