-2.8 C
Bydgoszcz
sobota, 7 marca, 2026
spot_imgspot_imgspot_imgspot_img

…KATARZYNY KABACIŃSKIEJ: Oddaj głos na swój los

   Znacie dziwne uczucie, gdy nieoczekiwanie coś się człowiekowi tak wkręci, że nie może się od tego uwolnić? Prześladuje go jakaś myśl, scena, wydarzenie… Albo piosenka! Tak było, ani chybi, w moim przypadku, skoro od momentu, gdy 11 maja włączyłam rano TVN24 w kółko nuciłam stary szlagier pt. „Ta ostatnia niedziela”.

KŁAMSTWA ODGRZANE, SŁUPKI UTRZYMANE

Nie trzeba być Sherlockiem Holmesem, by obstawiać, że chodziło o ostatnią niedzielę kampanii wyborczej, której zwieńczeniem ma być wybór prezydenta RP. Dla kandydatów oznaczało to bardzo pracowity dzień, a dla widzów nafaszerowaną polityką niedzielę. Dałam się skusić na degustację trzech farszy. Mocno się różniących, ale mających jedną wspólną cechę – wszystkie były odgrzewane. Niby trudno się spodziewać, że kandydaci w każdym z setek odwiedzanych podczas kampanii miejsc powiedzą coś nowego, wrzucą do menu jakąś nowalijkę. Ja jednak zawsze się łudzę, że nie usłyszę powtórki z tych przynajmniej największych bzdur, kłamstw czy inwektyw kierowanych do rywali. Ale gdzie tam! Bo naiwnością jest spodziewać się złagodzenia obyczajów na ostatniej prostej. Przeciwnie, należy nastawić się, że to będzie walka z ciosami poniżej pasa. Ostra jazda bez trzymanki i – niestety! – często bez konsekwencji.

BEZ BĄŻURA DRUGA TURA!

Delikatny przedsmak dane mi było poczuć podczas spotkania z Rafałem Trzaskowskim na bydgoskim Starym Rynku w minioną sobotę.

Nie był to mój najlepszy dzień, więc nie chciałam się przepychać przez całkiem spory tłum oczekujący na kandydata i przystanęłam w pewnej oddali. Miejscówka szybko okazała się najlepsza z możliwych, z boku po jednej stronie strategiczne pozycje zajęli bowiem chłopcy z Konfederacji.

Wytropił ich młody poseł z PO (chyba Jaskólski) i przyszedł zawrzeć pakt o nieagresji. I trzeba przyznać, że młódź jakoś się dogadała, bo żadnych burd nie było. Cała para poszła w gwizdek, a konkretnie w skandowanie „Bez Bążura druga tura”, czy też „Polska cała bez Rafała” – haseł, które krążąc nad Starym Rynkiem ginęły gdzieś pośród staromiejskich kamieniczek. Niczym bańka mydlana, jak nieziszczalna utopia.

KRYTYKA, CO ROZUMOWI SIĘ WYMYKA

Natomiast po drugiej stronie sąsiadowałam z panią, jak sądzę, o dekadę ode mnie młodszą, odzianą w wesołą różową kurteczkę. Jednak różowe okulary, jeśli w ogóle je ma, zostawiła w domu, bo powiedzieć, że krytykowała niemal każde słowo Trzaskowskiego, to nic nie powiedzieć. Pani w wesołej kurteczce ziała jadem, a że kandydat KO na warsztat wziął wartości, jej niepowstrzymany słowotok dotykał każdej z nich. Zatem, gdy w kontekście afery z kawalerką przejętą w wątpliwych okolicznościach przez pana Nawrockiego, Rafał Trzaskowski wspomniał o bezinteresowności i podkreślał, jak ważna w służbie społeczeństwu jest przyzwoitość i zwykła uczciwość, różowa kurteczka aż wydęła się z oburzenia! – I kto to mówi!? To ty i twoi kumple pozbawiliście ludzi mieszkań i pracy – gromiła mówcę, a ja miałam wrażenie, że myli Trzaskowskiego z Balcerowiczem. Chcąc pomóc sąsiadce doradziłam, by podeszła bliżej mikrofonu, niech zebrani usłyszą o kradzieżach i malwersacjach swojego kandydata. Więc, gdy różowa kurteczka odpłynęła w siną dal, byłam pewna, że to za moją radą, jednak dalszej krytyki planu Balcerowicza się nie doczekałam. A może różowa kurteczka doliczyła się, że Trzaskowski w tamtym czasie ledwo skończył 18 lat?

WSZYSCY SZNUREM ZA BĄŻUREM

Z tak brzmiącym banerkiem miałam się udać 10 maja na Stary Rynek, ale może i dobrze, że się zleniłam? Obie flanki miałam wszak obstawione wprawdzie rodakami, tyle że o poglądach mocno odmiennych. Co z takich konfrontacji wynika widzimy i słyszymy na co dzień. I nic to, że Trzaskowski do znudzenia powtarza, że to współpraca jest cnotą, a nie konfliktowanie, że trzeba szukać tego, co nas łączy, nie dzieli i z taką myślą budować mosty porozumienia. Mądrze prawi, ale nie wierzę, że sam kandydat wierzy w to, co mówi. Poprę go, bo trudno nie przyklasnąć takiej filozofii, choć jawi mi się ona niczym utopia. A sądziłam, że w utopijnym spojrzeniu na politykę do Adriana Zandberga nikt już nie doszlusuje.

LEPSZYM PREZYDENTEM, NIŻ PRETENDENTEM

Tak zupełnie serio, to Rafał Trzaskowski ma mój głos, bo jestem przekonana, że będzie lepszym prezydentem, niż jest kandydatem. W tej roli chyba nie czuł się najlepiej, nie jest wiecowym mówcą, daleko mu też do złotoustego Hołowni. W debatach natomiast bywał – wprawdzie atakowany z lewa i z prawa – chaotyczny, a na pewno nie tak poukładany, jak choćby marszałkini Biejat. Tyle „plusy ujemne”, że zacytuję klasyka, ale po stronie Trzaskowskiego więcej jest tych „plusów dodatnich”. Jego polityczna droga, kontakty wykraczające poza europejskie opłotki, doświadczenie zarządzania wielką aglomeracją, łatwość porozumiewania się w obcych językach ( nie tylko jako Bążur!), no i „szorstka przyjaźń” z premierem Tuskiem zwiastująca pewną niezależność… Wszystko to nieźle wróży i pozwala wierzyć, że Rafał Trzaskowski będzie Polskę dobrze reprezentował w świecie i dbał o nasze interesy. Trzeba tylko na niego oddać głos. I to w obu turach – 18 maja oraz 1 czerwca. Druga data jest symboliczna – to Dzień Dziecka, co warto mieć z tyłu głowy, bo nie ma lepszego prezentu dla przyszłych pokoleń od zasobnej, bezpiecznej Polski.

KATARZYNA KABACIŃSKA

 

Podobne artykuły

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Pozostańmy w kontakcie

258FaniLubię
575SubskrybującySubskrybuj
- Advertisement -spot_img

Ostatnio dodane