13.6 C
Bydgoszcz
piątek, 21 czerwca, 2024
spot_imgspot_imgspot_imgspot_img

Okiem kinofila prof. Mariusza Guzka: „KRUTY 1918”, czyli … KIJÓW 2022

Film Ondreja Szapariewa oglądałem kilka dni temu po raz kolejny, jednak tym razem kontekst pokazu był szczególny. Wojenna opowieść heroiczna o legendarnym epizodzie z dziejów Ukraińskiej Republiki Ludowej, czyli walkach jej wojsk z oddziałami bolszewickimi nacierającymi na Kijów w roku 1918, nabrała w lutym 2022 roku złowieszczego znaczenia. Obraz „Kruty 1918” był pomyślany jako epopeja historyczna nakręcona z okazji stulecia bitwy, piękny artefakt, który godził założenia narodowej polityki historycznej z wymaganiami epickiego kina gatunkowego. Reżyser nie był postacią anonimową, debiutantem, któremu powierzono prestiżową realizację – wcześniej w 2015 r. podpisał się pod mini-serialem telewizyjnym „Gwardia”, pokazywanym również w Polsce i w 2017 r. dramatem sportowym „Zasady walki” oraz dramatem kryminalnym „Ostatni gliniarz”. Szapariew zrealizował swój film sprawnie, delikatnie dozując napięcie między bohaterami, a co ważniejsze wpisując skonstruowany przez siebie świat historycznych odniesień do panteonu narodowych świętości. Stąd, nie tylko w tle rozgrywanych wydarzeń, pojawiają się i Symon Petlura, grany przez Dmytro Stupkę (jednego z dwóch synów Bogdana Stupki, którego polska publiczność znała jako Bogdana Chmielnickiego z ekranizacji „Ogniem i mieczem” dokonanej przez Jerzego Hoffmana) i Mychajło Hruszewski, a więc przywódcy pierwszego w historii, choć krótkotrwałego, ukraińskiego państwa.

Kruty 1918” pokazują kilka aspektów ukraińskiej tradycji. Po pierwsze ofiarę i wysiłek, jaki musieli ponieść żołnierze URL w boju, który wtedy nie przyniósł im niepodległości, ale po latach okazał się fundamentem narodowej tożsamości. Po drugie walkę z wrogiem należącym do innego, diabelskiego porządku, wroga który nie respektuje żadnych zasad i dąży do fizycznej zagłady Ukrainy. Po trzecie wreszcie, powszechną mobilizację w obliczu zagrożenia. To ostatnie zawarte jest w figurze walczącego pod Krutami Kurenia Studenckiego czyli oddziału złożonego ze studentów kijowskich uczelni i słuchaczy gimnazjum im., Cyryla i Metodego. Byli oni ochotnikami, którzy po trwającym zaledwie kilka dni przeszkoleniu wojskowym znaleźli się na pierwszej linii frontu. Mitotwórcze właściwości filmu sprawiły, że opowieść zaczęła służyć innym niż tylko widowiskowe efektom.

Prawdziwe wydarzenie, jakim była bitwa stoczona nieopodal małej podkijowskiej stacji kolejowej Kruty, której zdobycie otwierało bolszewikom drogę do ukraińskiej stolicy, obudowane zostało w filmowej inscenizacji dodatkowymi, przynajmniej dwoma wątkami – melodramatycznym i sensacyjnym. Dość przewidywalny motyw rywalizacji braci Wołodymira i Oleksieja Sawickich o względy pięknej Soni jednak nie drażni sentymentalnym nadmiarem, jest w miarę dyskretnie naszkicowany i ostatecznie nie zaburza ideologicznej osnowy snutej historii. Natomiast sensacyjne inkrustacje, pomyślane jako odniesienia do walki wywiadów bolszewickiego i ukraińskiego z francuskim w tle, nie do końca dobrze wybrzmiały. Demoniczny podwójny agent Berg z twarzą polskiego aktora Tomasza Sobczaka miota się pomiędzy okrucieństwem, makiaweliczną przebiegłością i chłodną polityczną kalkulacją. To groźne memento i jakże dzisiaj charakterystyczne dla putinowskiego definiowania statusu Ukrainy. Przeszły mnie autentyczne dreszcze, kiedy z ekranu podczas rozmowy Berga z generałem Sawickim padły następujące słowa: „widać, że jest pan żołnierzem, nie ma w panu strachu, miłości, żalu, ale w imię czego – dla kraju, którego nigdy nie było i nie będzie”. Grany przez Andreja Fedinczika kapitan Oleksa Sawicki to z kolei szpieg-dżentelmen (raczej wyjęty z powieści retro Borysa Akunina niż z opowieści o historycznych okrucieństwach wojny o niepodległość) niezbyt pasujący do prezentowanego uniwersum. Skoro jesteśmy przy kreacjach to trzeba odnotować postać generała Michaiła Murawiowa, dowódcy oddziałów bolszewickich prowadzących ofensywę na linii Charków-Połtawa-Kijów, w którego wcielił się Witalij Salij. W tej interpretacji to degenerat, narkoman, sadysta, którego jedynym celem jest destrukcja, wypalenie „małorosyjskości”, jak sam to nazywa, żywym ogniem, do gołej ziemi. Szczególnego znaczenia dzisiaj, nabrały wypowiedziane przez niego ekranowe słowa: „nie należy bać się krwi i żałować mieszkańców Kijowa, zasłużyli na to”, a jeszcze bardziej przeraża, gdy spełnia to przesłanie osobiście rozstrzeliwując obrońców kijowskiego przedpola w Krutach. Dla Ukraińców Murawiow był i będzie zawsze potworem, odpowiedzialnym za masowe egzekucje, do których doszło po zajęciu Kijowa i omawiany film nie ma zamiaru takiego przekonania naruszać. A to, że Witalij Salij przeszarżował pokazując wpadające w groteskę, szaleństwo granego przez siebie eserowskiego (bo nie bolszewickiego, o czym warto wiedzieć) oprawcy, to już zupełnie inna sprawa.

Ponowna projekcja „Krutów 1918” uświadomiła mi jak silna jest aura otaczająca każdy tekst kultury, po prostu ile zależy od kontekstu odbioru. Kiedy oglądałem ten film we Lwowie przed dwoma laty drażnił mnie nieskrywany propagandowy zespół środków realizacyjnych, jakie zostały użyte przez Szapariewa, ograniczenia produkcyjne widoczne choćby w scenach batalistycznych czy stereotypowe konwencje narracyjne wynikające z tak a nie inaczej napisanego scenariusza, który nie pozwolił na pokazanie brutalności przenicowanego po Wielkiej Wojnie świata. Gdy zobaczyłem „Kruty” pod koniec ubiegłego tygodnia już nie budziły moich wątpliwości alegoryczne odniesienia, geopolityczne diagnozy i co najistotniejsze uniwersalne wizualizacje konfliktu ukraińsko-rosyjskiego. To miał był film historyczny, pełen odniesień do patriotycznej tradycji, bogato inkrustowany tożsamościową retoryką i symboliką uzasadniającą sens niepodległościowych starań, a stał się bolesnym komentarzem do rosyjskiej agresji w lutym 2022 roku.

Mariusz Guzek

Podobne artykuły

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Pozostańmy w kontakcie

252FaniLubię
496SubskrybującySubskrybuj
- Advertisement -spot_img

Ostatnio dodane