4.8 C
Bydgoszcz
sobota, 24 lutego, 2024
spot_imgspot_imgspot_imgspot_img

…KATARZYNY KABACIŃSKIEJ: Tworzywo na żywo

      Choć żaden ze mnie znawca, wyznam dziś co mi w duszy gra, nie przejmując się (nic a nic!) playlistami innych. Będzie więc o muzyce i tematach około muzycznych, za to

ani słowa o polityce!

Przyrzekłam to sobie solennie pakując walizkę do Kazimierza Dolnego. A`propos walizki, wzięłam tę najmniejszą, co to w samolocie robi za bagaż podręczny. Podróżowałam wprawdzie pociągiem, ale bez tragarza, więc musiałam powściągnąć modowe zapędy. Dacie wiarę, że można upchnąć osiem ciuchowych odsłon w małej walizeczce? Upchnęłam, ale tylko po to, by potem marzyć o zdarciu z siebie wszystkiego, taki żar lał się nieba na tłumy turystów, których w urokliwym Kazimierzu zawsze pełno.

W połowie lipca ich lwią część stanowili kolorowi i wyluzowani

bywalcy Festiwalu bez Spinki,

czyli X edycji Kazimiernikejszyn. Nazwa zakadyczna, ale w końcu ją opanowałam. Gorzej poszło z postawą „bez spinki”. Bo jak tu wrzucić na luz, jak nerwy poskromić, gdy gorące, tropikalne powietrze utrudnia złapanie oddechu?! Nienawidzę upałów! I za stałość tego uczucia ręczę, co jest ważnym zapewnieniem w obliczu nieoczekiwanych zawirowań w moim wewnętrznym tyglu, który w trakcie Kazimiernikejszyn aż kipiał od emocji.

Tymczasem celem mojej eskapady był nie tyle sam festiwal, ile

spotkanie z zakręconą Góralką.

A że ona jest szalona i jeździ z koncertu na koncert po całej Polsce, tudzież Europie, to i ja musiałam się przemóc. Nawet ryzykując, że nie ustoję na moich chwiejnych nogach i zostanę stratowana przez skaczących wokół małolatów! Na pocieszenie zaprogramowałam się na dwa koncerty dziewczyn, które lubię – Kasi Nosowskiej i Natalii Przybysz. Ciekawość, podszyta jednak sporą nieufnością, kazała mi też przyjrzeć się niejakiemu Vito Bambino, bo tuż przed wyjazdem usłyszałam Ewę Bem zachwalającą, że gość jest utalentowany. – To artystka z prawdziwego zdarzenia, więc chyba wie, co mówi – powtarzałam w kółko niczym mantrę, aby zatrzeć fatalny odbiór głupawego pseudonimu scenicznego tego chłopaka.

Oj, dostało mi się za to ferowanie wyroków! Bo jeśli serdecznie ubawiła mnie

Nosowska i jej taneczny krok,

którym rozwaliła sobie kok, to do tego obśmianego Vito Bambino zapałałam miłością najczystszą. Pokochałam go za dobrą energię, za sceniczne ADHD, za głos, który niósł niegłupi przekaz, no i za to, że porwał mnie do radosnych pląsów! Tu, nie bez wstydu, muszę wyjaśnić, że młodsza o dekadę Góralka nosiła za mną krzesełko rybackie. Rozkładała je na koronie amfiteatru, jaki tworzyły niegdysiejsze kamieniołomy i ja, tak umoszczona matrona, spoglądałam z góry (dosłownie i w przenośni) na scenę i kłębiącą się pod nią bezpardonową manifestację młodości.

Z wyniosłości tego (pozornie) bezpiecznego miejsca

poderwał mnie Vito Bambino

i wtedy, patrząc na świat przychylniejszym okiem, dostrzegłam, że na podobnych krzesełkach siedzą o wiele młodsze PESELe, a większość festiwalowej publiki zalega zbocze w pozycji leżącej. Zawstydzenie (z powodu krzesełka) ustąpiło zdziwieniu, że nie poderwał ich z tych koców Vito Bambino, którego muzykę miałam już w krwiobiegu. Podobnego stanu (i porzucenia krzesełka) doświadczyłam na Kazimiernikejszyn jeszcze jeden jedyny raz, choć Kaśka Sochacka (człowiek orkiestra!) na żywo „smakowała” lepiej, niż w tv, Rogucki wespół z Karasiem zaspokoili tęsknotę (nie tylko Góralki) za ostrzejszym brzmieniem, a Natalii Przybysz z jej manierą wokalną i rodzajem rytualnego tańca w powłóczystych giezłach nie sposób nie zapamiętać.

Jednak dopiero wyczekiwany przeze mnie

występ braci Waglewskich

tworzących Tworzywo sprawił, że krew znowu zaczęła mi żywiej krążyć. Niby Fisz i Emade oraz Vito Bambino są jak dwa bieguny, ale – mając to „coś” – ich tak różna muzyka przemawia do mnie. Gdy opowiadałam o tym synowi, on uprzytomnił mi, że Vito Bambino zaczynał od rapowania. Może więc chodzi o wspólne hip-hopowe korzenie? Zresztą w Tworzywo warto się wgryźć, bo teksty u Wagli, choć z rzadka miłe, są ważne: „OK Boomer! Proszę siadać się nie wychylać, się nie opowiadać/I łaskawie i po cichu i bez szumu i bez iskier/Wypierdalać”. – To nie jest świat dla starych ludzi – wzdycham na to ciężko, parafrazując tytuł filmu braci Coen. I nie mam pojęcia, że zmieniając oryginalny „kraj” na „świat” uruchamiam samospełniającą się przepowiednię.

Podobne artykuły

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Pozostańmy w kontakcie

249FaniLubię
455SubskrybującySubskrybuj
- Advertisement -spot_img

Ostatnio dodane